Joanna Julia: Do rozmowy zaprosiłam dzisiaj Asię, czyli Sober Polish Girl. Asiu, ty nie przekułaś pasji w biznes. Ty przekułaś swoje życie i swoją walkę o siebie w biznes. Jesteś trenerką trzeźwości.
Joanna Skwierzyńska: Przede wszystkim dzień dobry, Asiu. Dzień dobry państwu. Tak, można powiedzieć, że w jakimś sensie swoją słabość, która demonizowała moje życie, zamieniłam w mocną stronę, która w tej chwili pcha mnie na ścieżkę spełnienia zawodowego, na ścieżkę przedsiębiorcy.
Joanna Julia: A żeby wyjaśnić, co było tą słabą stroną, która pomogła ci pomagać wejść na tę ścieżkę przedsiębiorcy?
Joanna Skwierzyńska: Jestem osobą uzależnioną od alkoholu, ale nie piję alkoholu już prawie 4 lata. W związku z tym, że borykałam się z problemem, byłam w takiej tak zwanej szarej strefie osób pijących, chociaż jednocześnie identyfikuję się jako osobę uzależnioną. Postanowiłam swój problem i swoją historię przekuć w pomoc drugiemu człowiekowi, a konkretnie kobietom, bo moją grupą docelową są kobiety.
Joanna Julia: Jesteś osobą dość młodą, a mówisz o tym, że jesteś, byłaś osobą uzależnioną. Czy długo to trwało?
Joanna Skwierzyńska: Jestem osobą uzależnioną nadal, ale moje picie trwało dosyć długo. Można by powiedzieć, że osiągnęłam pełnoletność, bo piłam około 18 lat. Ja bardzo wcześnie zaczęłam, zresztą myślę, że to nie jest jakimś…
Joanna Julia: Ile lat miałaś, jak zaczęłaś?
Joanna Skwierzyńska: 12, bo ja jestem z grudnia. Ale myślę, że to nie było żadne odstępstwo na naszym osiedlu, właśnie w takim czasie, mniej więcej w czasie gimnazjalnym, młodzież zaczynała sięgać po alkohol. A w związku z tym, że bardzo zależało mi na przynależności do grupy, chciałam być akceptowana, byłam gotowa naginać swój kręgosłup moralny i robić rzeczy wbrew sobie po to, aby zdobyć akceptację środowiska rówieśniczego.
Joanna Julia: Dobrze, czyli trwało to ponad dekadę. W tym momencie budujesz biznes, pomagając ludziom z podobnym problemem, z którym ty się borykałaś. No i co? W tym momencie, jak sobie patrzę na twoje media społecznościowe, to byłaś w „Glamour”, w „Zwierciadle”, w „Vogue”, kilka razy w „Pytaniu na śniadanie”. Media ewidentnie coraz częściej się o ciebie upominają, więc jednak coś poszło bardzo tak.
Joanna Skwierzyńska: Ja myślę, że to już może tak skromnie powiem, niekoniecznie chodzi o moją osobę, ale bardzo mi miło. Wydaje mi się, że teraz u nas w Polsce zapanowała tak zwana moda na trzeźwość, chociaż ja nie lubię tego słowa, bo moda kojarzy mi się i trendy z czymś, co przemija.
Joanna Julia: No, ale przepraszam, że ci przerwę. Mówię, że nie chodzi o twoją osobę… Jest… Jak patrzyłam sobie na media społecznościowe, sporo osób, które mówią o procesie trzeźwienia, które pomagają innym w podobnym problemie, a jednak do ciebie ludzie zapraszają, a nie te osoby.
Joanna Skwierzyńska: Cieszę się. Może z tego względu, że byłam jedną z pierwszych kobiet, które tak otwarcie mówiła o problemie alkoholowym. Zresztą ja nigdy tak naprawdę, i tutaj bardzo różnię się od swoich klientek, ja nigdy nie miałam problemu z tym, żeby opowiadać o gehennie mojego życia i o problemach, z którymi się zmagam. Zawsze wydawało mi się, że w ten sposób inni ludzie będą mogli odnaleźć w mojej historii cząstkę siebie i w jakiś sposób się identyfikować.
Wydaje mi się, że gdzieś tam już od czasów nastoletnich wykazywałam się dobrymi skillami komunikacyjnymi, umiejętnością słuchania. Ludzie przychodzili do mnie ze swoimi problemami. Długo pracowałam po tej drugiej stronie, mianowicie pracowałam dla firm, które robiły swój marketing, więc robiłam dla nich marketing in-house i w pewnym momencie sama zapragnęłam być twórcą internetowym. A wynikało to z tego, że jestem osobą oprócz tego, że uzależnioną, to jeszcze wysoko wrażliwą i bardzo źle znosiłam przede wszystkim kulturę biurową. Ja pracuję w swoim tempie, na swoich własnych zasadach. Nigdy nie lubiłam, jak ktoś patrzył mi w ekran monitora, bo po prostu nie potrafiłam się skupić. Wszelkie deadline’y to raczej nie była moja mocna strona.
Ale to też wynikało również z tego, że nie stać mnie było na odpowiedzialność już, kiedy moje uzależnienie wkraczało na bardziej zaawansowane fazy, faza krytyczna, faza… Ciężko było mi się wywiązać z obowiązków, dotrzymać terminów i gdzieś tam moje poczucie wartości kulało i zastanawiałam się, jaką ja ludziom mogę dać wartość, skoro sama żyję w konflikcie z wartościami, które wyznaję. A bardzo chciałam dać ludziom wartość i bardzo szukałam pomysłu na biznes, tylko wydawało mi się, że nie mam nic drugiemu człowiekowi do zaoferowania, a zapomniałam o swojej historii. Historii, która tak naprawdę nie jest tylko moją historią, ale dotyczy wielu z nas, wielu kobiet i nie tylko kobiet.
By obejrzeć cały wywiad Joanny Julii i Joanny Skwierzyńskiej, kliknij tutaj.







Dodaj komentarz