Joanna Julia Checinska i Justyna Liber – w korpo zarabiała 20 mln

Joanna Julia: Justyna, zarabiałaś 20 milionów dla innych, podczas gdy sama nie mogłaś zarobić na paliwo. To dość kuriozalna sytuacja. Co tu się stało?

Justyna Liber: Ale pytanie od razu tak na początek. No, rzeczywiście, wyciągając fragmenty mojego życia, był i taki etap, i taki etap, i to była moja droga, proces takiego rozwoju, transformacji wewnętrznej. Faktycznie były lata, w których zarabiałam dosyć duże kwoty, wyrażane de facto w milionach rocznie na rzecz firmy, w której pracowałam na etacie. I dużo lat mi zajęło zadanie sobie w ogóle pytania: „To czy ja mogłabym może chociaż jeden milion zarobić dla siebie?” No i jak wyruszyłam, idąc skrótem, już w tą drogę, no to niestety nie byłam do niej tak przygotowana, na przykład jak dzisiaj, ale doprowadziłam, czy przeżyłam chwile, w których nie umiałam kompletnie zarabiać pieniędzy jako przedsiębiorca. Kompletnie. Że tak utknęłam w miejscu, doprowadzając swój stan finansów, mimo potężnych oszczędności, które miałam wychodząc właśnie z etatu, że nie było mnie stać, żeby zatankować pełny bak paliwa. Więc nawet wyjazd do sklepu nie był dla mnie… Były chwile bez poproszenia męża o wsparcie. Więc rzeczywiście, nie wydarzyło się to w tym samym czasie, ale na przestrzeni kilku lat.

Joanna Julia: Czy ja dobrze rozumiem, że w swojej pracy byłaś taką gwiazdą, maszynką do zarabiania pieniędzy, ale tylko w pracy? Natomiast poza tą pracą coś jednak zgrzytało?

Justyna Liber: Chodzi mi o to, że jak pracowałam na etacie, pracowałam w bardzo dużej, każdemu znanej w zasadzie chyba firmie, światowej korporacji, która istnieje ponad 100 lat. Bardzo dużo tam się nauczyłam i jako osoba, która funkcjonowała w tych schematach czy w tych procesach, ja sobie doskonale radziłam jako Business Woman, właśnie kobieta do zadań specjalnych. Robiłam bardzo trudne projekty, wymagające, gdzie już wiele osób się poddawało, to wtedy było: „Justyna, chodź, no tutaj mamy zadanie dla ciebie”. Na przykład: „Zacznij współpracować z konkurencją, która już po dwóch latach totalnego zastoju, nikt nie chciał z nami gadać”. Wchodziłam w ten temat na tyle skutecznie, że ta współpraca nie dość, że została… zaufanie zostało odbudowane, to owocowała kolejnymi rzeczywiście bardzo dużymi projektami. Ja funkcjonowałam nie jako sama, tylko jako osoba poruszająca się wewnątrz zespołu, zarządzałam zespołami, innymi ludźmi, żeby duże projekty składać rzeczywiście w piękną wartość dla klienta końcowego i ja myślałam, że tak wygląda życie. Ja byłam na tym etapie, to ja w ogóle myślałam: „Dlaczego ludzie narzekają, że nie ma albo nie mają kasy? Przecież wystarczy znaleźć sobie tego typu pracę”. No i to jest proste, tak.

Natomiast w momencie, kiedy ja odeszłam z etatu i rozpoczęłam, z zamiarem rozpoczęcia, własnego biznesu, jako przedsiębiorca, się okazało, że jest potężna luka, ponieważ ja na etacie miałam do dyspozycji zespoły, ludzi, technologię, wsparcie, a sama – no to nie miałam nikogo. Jak się oglądałam, czy ktoś mi może pomóc, komu delegować zadania, nie było. To wszystko było na mojej głowie. I to, ja nie byłam na to… ja nie mam w rodzinie czy jakieś wzorców osób przedsiębiorczych, żeby kogokolwiek nawet zapytać, jak to jest, co należy zrobić, żeby rozpocząć własny biznes. I ja osobiście przeżywałam totalny szok, bo ja myślałam, że to jest to samo: bycie na etacie a bycie przedsiębiorcą. I z tym rozpędem weszłam jakby w tą, w tą, tą rolę. A się okazało, że wszystko od podstaw trzeba samemu zrobić. I niemoc w niektórych tematach oraz frustracja, że ja nie wiem, ja nawet nie wiem, co mam dokładnie zrobić, jak się do tego wszystkiego przygotować. No i wtedy te pytania powodowały, że dobra, zaczęłam szukać wiedzy, szkoleń i tak dalej, ponieważ ja odeszłam z etatu totalnie bez przygotowania do nowej roli, bo byłam przeświadczona, jak naiwna… No cóż, taki poziom świadomości miałam wtedy, kilkanaście lat wcześniej, że to jest po prostu proste, bo to tak łatwo z zewnątrz wygląda. A w momencie, kiedy sama weszłam w te doświadczenia, no to totalny szok, że to jest tak potworna różnica.

I ja zresztą, jak byłam na etacie, to reprezentowałam dużą, znaną markę. Czyli sama wizytówka otwierała drzwi, że jestem z tej firmy. A nie, że jestem Justyna Liber. Jak odeszłam jako przedsiębiorca, to stałam się: „No, a kto to jest Justyna Liber?”. I ja po prostu byłam też taka: „No, jak to?”. No właśnie. Więc trzeba było bardzo wiele aspektów jakby u siebie stworzyć, zdefiniować, ułożyć w procesy. Więc to taka podróż od zera, totalnie od zera.

Całość wywiadu Joanny Julii Chęcińskiej i Justyny Liber posłuchasz tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jestem
Joanna Julia

Polka, Brytyjka, Cyfrowa Nomadka.
Marketingiem Online zajmuję się od czasów studiów w Londynie.
Jestem również nauczycielką jogi, podróżniczką  a także – a może przede wszystkim –  wieczną studentką. Kocham książki, galerie sztuki, proste i zdrowe przepisy, spacery.
Uczę się grać na pianinie 😊
Więcej o mnie dowiesz się tutaj

Znajdz mnie na: